Samo szczęście: Julia I Marcelek
podroze
Ciezka sprawa, podrozowac z dziecmi, ile to trzeba rzeczy wziasc, ile razy zatrzymywac, bo np ktoremus chce sie siku,albo jest niedobrze,albo ktores cos rozlalo:-) albo nie chce miec pasy zapiete,jeszcze jak sie jedzie w dwie osoby to jest w miare znosnie,ale samemu....
Pamietam jak kiedys postanowilam wybrac sie z dziecmi do mojej mamy, tj 540 km :-) 
To jest dosyc dluga historia,ale zawsze ja bede pamietac, to byla sroda godzina 19 ja gotowa do wyjazdu, samochod spakowany, dzieci przygotowane, Julia miala wtedy 2 latka, Marcel 8 miesiecy.No i dobra wsiadamy do autka i jedziemy, a wczesniej jakies 2 miesiace temu przyjechalismy do Polski i cos tam nam kontrolka od oleju sie swiecila, no ale w Polsce juz bylo ok.
Jade sobie fajnie, dzieci nie spia, specjalnie wyjechalam na noc zeby mi spaly no i minelo jakies 20 min kontrolka od oleju sie zaswiecila i znak STOP ze mam sie zatrzymac, mysle sobie pieknie, dzwonie do mojej szwagierki meza, jest mechanikiem, mowie mu co sie dzieje, a on zebym zawracala, no i zawrocilam.
Dojechalam do domku,ale nie roZpakowywalam auta, poczekalam na to co powie mechanik:-)
Na drugi dzien sprawdzil auto, caly dzien je robil, az w koncu moglam jechac. I tak jak dzien wczesniej tez byla godzina 19 wsiadlam z dziecmi w auto i pojechalam:-)
Kontrolka sie nie zapalala, ale Marcelek zaczaol plakac, a to wylecial mu smoczek,musialam sie zatrzymac, a to Julia mowila ze zrobila kupke, co sie zatrzymalam sprawdzalam kupki nie bylo, dobra jedziemy dalej Marcelek znowu placze, nie wiedzialam co mu jest ,tak bardzo plakal, a ja nie mialam sie gdzie zatrzymac, w koncu zjechalam, wzielam go na rece, poprzytulalam i jedziemy dalej.
Okolo godziny 21ej Marcelek zasnal, Julcia tez,odrazu mi ulzylo.Jechalam sobie dalej z nadzieja ze kontrolka sie nie zapali,tak bardzo chcialam juz dojechac do mojej mamy.Moj maz nie wiedzial ze jade,nie chcialam go martwic.
Dojechalam do autostrady,powinno byc juz lepiej...ale nie bylo, zaczal starsznie padac deszcz, bylo bardzo duzo tirow, nic nie widzialam do tego ciemno, juz po paru godzinach chcialo mi sie spac, to byl blad zeby jechac na noc,postanowilam zjechac na parking, poszlam szybko do toalety, zrobilam Marcelowi mleko, karmiac Marcelka zmruzylam oko na pare minut i odrazu zrobilo mi sie lepiej, wiec wyruszylam dalej w droge.Dzieci caly czas spaly.W koncu zjechalam z autostrady i o wiele lepiej mi sie jechalo,nie bylo ruchu, droga nie byla taka monotonna i nawet nie wiem kiedy a juz bylam w Belchatowie :-) Nawet nie wiecie jaka ja bylam szczesliwa ze dojechalam z tymi moimi szkrabami.
Tak bardzo balam sie ze cos bedzie z autem, ze nie bede wiedziala co zrobic, bo co zrobic na autostradzie czy gdzies gdzie nie ma budynkow w nocy z dwojka dzieci. Na szczescie obylo sie bez nie milych  niespodzianek :-)
Moja mama byla w szoku jak mnie zobaczyla z dziecmi, bo ona tez nie wiedziala ze jedziemy:-)
A moj maz jak sie dowiedzial, to nie wierzyl ze odwazylam sie i pojechalam:-)
Mial przyleciec akurat jak bym wracala z dziecmi i zrobilismy tak ze przylecial do Belchatowa i razem w czworke wracalismy do domu autem, bylo o wiele lzej:-) 
Teraz jestem z siebie dumna,ale wiem jedno, drugi raz na noc w zyciu bym nie pojechala, lepiej jechac w dzien,zatrzymac sie kilka razy,zeby dzieci pochodzily, tak robimy jak jedziemy wszyscy razem i jest fajnie.Teraz tez inaczej bo wieksze dzieci,ale z takim malenstwem 8 miesiecznym to jednak jest ciezko:-)
Czy odwazylabym sie pojechac jeszcze raz sama z dziecmi tyle kilometrow? Mysle ze tak :-)Ale staramy sie robic tak zeby nie musialo dochodzic do takich wyjazdow :-)
 
Pozdrawiam wszystkich wczasowiczow i tych duzych i malych:-)Udanych wakacji:-)

 

 

Tagi
Brak.
Aktualna ocena:
Twoja ocena została zapisana.
Komentarze
Brak.
Dodaj komentarz
Twój nick:


Twój komentarz:


Podaj sumę dodawania 2+3:


Strona główna Księga gości moje najwieksze szczesciezawsze razem Licznik odwiedzin: 427195